|
piątek, 16 października 2009
Wrześniowy numer "W Drodze" przynosi tak właśnie zatytułowany wywiad z ojcem Piotrem Włodygą, jednym z tłumaczy Biblii Paulistów. O samym przekładzie:
I ogólnie o przekładach:
We rzeczonym numerze pisma kilka innych artykułów o przekładach. Polecam szczególnie wywiad z Beatą Lasotą, współautorką słynnej "Czytanki wg św. Zioma Janka".
niedziela, 11 października 2009
Pracując nad serią artykułów na Wikipedii poświęconych polskim przekładom Biblii zauważyłem rzecz bardzo charakterystyczną. Osobny artykuł na temat jakiegoś przekładu musi się jakoś nazywać - najlepiej tak jak ów przekład. Co jednak, jeśli przekład NIE MA nazwy? Biblia Poznańska - tytuł pojawia się we wstępie do pierwszego tomu. I już w recenzji "Więzi" z lat 70. nazwa jest obecna. Jednak wydawcy chyba trochę się jej obawiali. Określenia "Biblia Poznańska" nie ma ani na okładce, ani w tytułach po otwarciu księgi. Tylko we wstępie. Może to też jedna z przyczyn, że BP przegrała "konkurencję" z Biblią Tysiąclecia i jest znacznie mniej znana? Biblia Ekumeniczna - tu jest bardzo dobrze, jedna, krótka i określona nazwa. Biblia Paulistów - a to akurat czysta twórczość, bo ten przekład choć powstały już w nowej, rynkowej rzeczywistości nie ma nazwy. Po prostu "najnowszy przekład z języków oryginalnych". I jak tę Biblię identyfikować? Czasami Paulińska, czasami Paulistów - od Edycji Świętego Pawła, która przekład wydała. Wydaje mi się, że trochę przyczyniłem się do popularności nazwy "Biblia Paulistów", tak właśnie nazywając swój artykuł na Wikipedii. Coraz częściej widzę, że właśnie taka jest używana. Ale wydawca - choć niedawno ukazał się pełny Stary i Nowy Testament - nadal nie zdecydował się na nazwanie. Po co tytuły?
Gdy pojawiają się nowe wydania, ich nazwy bazuja na starych. Na przykład:
Daje to porządek i pomaga w większej świadomości tego, że Biblię można przecież przekładać w różny sposób. Świadomość Polaków co do istnienia różnych przekładów jest szczątkowa, a gdy to odkryją, czasami widać zdziwienie, jak to Biblia może się miedzy sobią różnić... Ale to już temat na inny artykuł.
niedziela, 12 lipca 2009
Planuję sierpniowy wyjazd w Tatry i pomyślałem o podobieństwie między górami i Biblią.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Jest taka książka, która powinna być lekturą obowiązkową każdego poważnego czytelnika Nowego Testamentu. Tymczasem jej nakład jest od dawna wyczerpany, z wielkim trudem udało mi się kiedyś ją znaleźć na Allegro.
Ale na tym nie koniec! To była zaledwie pierwsza część. Szkoda wielka, że nie jest to wznawiane. W ostatnich latach ukazały się piękne wydania apokryfów w opracowaniu Marka Starowieyskiego, miejmy nadzieję że przyjdzie czas i na te - starsze i dla nas ważniejsze - pisma pierwszych świadków.
wtorek, 19 maja 2009
Czy Pismo święte należy czytać i interpretować samodzielnie? Czy raczej zdać się na to, czego naucza Kościół czy też inni "uczeni w Piśmie"? Dwa często przywoływane (szczególnie przez katolików) fragmenty 2 Listu św. Piotra, które tej samodzielnej interpretacji zdają się przeczyć:
Wypowiedzi te jednak nie zabraniają samodzielnej lektury, ani interpretacji Pisma. Można tylko wyciągnąć dwa wnioski dla wszystkich czytających Biblię. Przeczytałem sobie kiedyś dzieło pt. "Apokalipsa" Antoniego Godka z kościoła Adwentystów. Spiętrzone argumenty, na podstawie których Godek rozwijał adwentystyczną wizję historii i przyszłości brzmiały niezwykle kusząco, jednak ogólny obraz bardziej zbliżony był do literatury w stylu "Kodu Da Vinci" niż poważnej książki teologicznej. Łatwo jest wziąć jakiś fragment, wstawić go tam gdzie nam pasuje i pominąć wszystkie inne możliwe interpretacje. Ale co do innych rodzajów literackich autor listu 2P się tu nie wypowiada, choć oczywiście powinniśmy pamiętać o szerszej niż obecnie definicji "Proroctw" w biblijnym języku. Możemy więc swobodnie rozprawiać o interpretacji Ewangelii, opowiadań czy pouczeń moralnych. 2. Aby czytać niektóre trudniejsze fragmenty Pisma trzeba być: Maria Kossowska przytacza taką wypowiedź ks. Piotra Skargi, mającą pokazywać odejście Kościoła katolickiego od Biblii od wieku XVII:
Dziś "zęby" mamy mocniejsze, pomaga nam w tym i wykształcenie ogólne i znajomość realiów świata biblijnego, także coraz lepsze przekłady i komentarze. Ale próba interpretowania Pisma bez przygotowania może właśnie przypominać porywanie się na coś, co nas przemoże. Inna sprawa, że nie jest to zawsze aż takie trudne. Istnieje zasada głosząca, że na temat rzeczywiście ważnych rzeczy Biblia wypowiada się w wielu miejscach. Sprawdzenie odnośnika na marginesie może nam pokazać znaczenie bieżącego fragmentu i w ten sposób Biblia oświeca siebie samą. Tym bardziej jednak nie wolno skupiać się na pojedynczych wersetach, które oderwane od kontekstu i od całości biblijnego orędzia stają się dla kogoś wyrocznią.
sobota, 24 stycznia 2009
Czytam uwagę bp. Romaniuka, że wobec Biblii trzeba się zdobyć na pokorę i mieć postawę „prostaczków” którym objawione były prawdy Boże. Jak często wydaje mi się, że czytając Biblię wiem wszystko, że jakiś fragment nie pozostawia wątpliwości. Wszystko czego w Piśmie nie rozumiem, co mnie drażni, co mnie nudzi ma być jednocześnie wyzwaniem wymagającym pokory i "wyprostowania" mojej postawy.
PS. Tak, zaniedbywałem tego bloga. Planuję jednak w bliskim czasie uruchomić nieco inną inicjatywę, która bloga zastąpi. Oczywiście o wszystkim tutaj powiadomię.
poniedziałek, 03 listopada 2008
Ukazały się właśnie dwa nowe przekłady ksiąg Starego Testamentu, które powinny zainteresować każdego czytelnika Biblii. 1. Biblia Ekumeniczna - księgi dydaktyczne Towarzystwo Biblijne ogłosiło niedawno opublikowanie III tomu Starego Testamentu z księgami:
Tom to trzeci, ale z serii Biblii Ekumenicznej publikacja druga, bo wcześniej ukazał się Nowy Testament wraz z Psalmami. Księga Psalmów w nowym wydaniu została trochę poprawiona. Jestem bardzo ciekaw tego przekładu, bo NT oraz Psalmy bardzo mi się momentami podobały. Fragment artykułu nt. przekładu z pisma Zwiastun:
Można pogratulowac odwagi - podobny pomysł miał już Czesław Miłosz, który zamist "marność" wybrał początkowo "dym marny", jednak w końcu uległ tradycyjnemu przekładowi. Od informacji o wydaniu Ksiąg Dydaktycznych minęło już kilka tygodni, a nie widzę ich w żadnej księgarni internetowej. Nie wiadomo też ile kosztują. Będę musiał się wybrać do księgarni TB w Warszawie. 2. Biblia Paulistów - całość! W roku 2005 ukazał się Nowy Testament i Psalmy wydane przez Edycję Świętego Pawła, które momentalnie stały się moim ulubionym przekładem NT. Po pierwsze nowatorska forma graficzna - ten przekład wygląda po prostu ładnie, jest też całkiem funkcjonalny (choć swoje wady ma, jak np. bardzo szeroka kolumna wyjaśnień teologicznych). W listopadzie 2008 Edycja ogłosiła wydanie całości Biblii - Stary i Nowy Testament w jednym tomie. Kosztują 80 złotych bez pięciu groszy. Oczywiście za chwilę pobiegnę zamówić to wydanie. Szkoda tylko, że nie wydano osobno Starego Testamentu. Co z tymi, którzy jak ja kupili wcześniej Nowy...? Trudno, będzie nadmiarowy. Mógłbym go komuś oddać, ale przez parę lat porobiłem trochę notatek i podkreśleń.
piątek, 08 sierpnia 2008
Uważam, że każdy, kto zaczyna na poważnie czytać Ewangelie, musi w pewnym momencie dojść do synopsy. Czym są synopsy ewangeliczne? Są to zestawienia tekstów z Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza czyli tzw. synoptycznych, wraz z ew. fragmentami Ewangelii Janowej. Synopsa ks. Eugeniusza DąbrowskiegoPierwsza była Synopsa łacińsko-polska czterech ewangelii (Pallotinum, Poznań 1955). Jej autorem był ks. Eugeniusz Dąbrowski, wybitny (choć i kontrowersyjny) biblista, który wykorzystał tekst Nowego Testamentu w swoim przekładzie. Była to synopsa dwujęzyczna: po jednej stronie (formatu A4) znajdował się przekład łaciński Wulgaty, po drugiej - przekład polski. Nakład - tylko 5000 egzemplarzy - od dawna to biały kruk. Trochę żałuję, że kiedyś widziałem to wydanie na Allegro i to dość tanio (około 10 złotych) i ... nie kupiłem, bo stwierdziłem że na taki ogromny tom nie ma miejsca na mojej półce... Synopsa bp Kazimierza RomaniukaSynopsa polska czterech ewangelii (Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1985) to poręczne zestawienie opracowane przez biskupa Kazimierza Romaniuka. Bp Romaniuk wykorzystał swoje tłumaczenie Nowego Testamentu (wydanie III, Poznań 1984), które później stało się podstawą Biblii Warszawsko-Praskiej. Język jest więc bardzo ładny literacko, ale nie zawsze jest to tłumaczenie dosłowne. Nie jest to jednak duża wada. To bardzo przydatne, niewielkich rozmiarów wydanie, które można nawet nosić ze sobą. Książeczka dosyć często pojawia się na Allegro, można znaleźć poniżej 10 złotych. Mam i zdecydowanie polecam! Synopsa Michała WojciechowskiegoSynopsa czterech Ewangelii w nowym przekładzie polskim (Vocatio, Warszawa 1997) została przygotowana przez Michała Wojciechowskiego. Profesor Wojciechowski jest ciekawym człowiekiem, bo polska teologia katolicka została - chyba niestety - zdominowana przez księży, on zaś jest całkowicie osobą świecką. Pozwala mu to chyba na znacznie większą swobodę wypowiedzi. Synopsa Krzysztofa SyktyOstatnia synopsa autorstwa Krzysztofa Sykty nie ukazała się nigdy w postaci papierowej i znajduje się tylko w Internecie. Zestawienie synoptyczne ewangelii w nowym przekładzie świeckim powstało w 1997, od 2002 kolejne wersje publikuje portal Racjonalista.pl. Początkowo podstawą dla synopsy był tekst Biblii Warszawskiej; następnie opierając się na tekstach greckich autor stworzył przekład własny. W efekcie powstało tłumaczenie, którą nazwać można pierwszym przekładem świeckim, nie skażonym katolicką lub jakąkolwiek inną dogmatyką. Powstał przekład maksymalnie oczyszczony z późniejszych dodatków (w tym również, a raczej przede wszystkim, z dodatków i zniekształceń polskich tłumaczy), przekład, który ujawnił tychże wstawek znacznie więcej, dzięki dokładnemu zestawieniu poszczególnych zdań. Racjonalista to portal agnostyków i ateistów, podobne nastawienie ma autor - próbuje za pomocą synopsy udowodnić różne swoje teorie na temat powstania Ewangelii, np. że powstały w II wieku n.e. Jest to pogląd już dzisiaj praktycznie niespotykany wśród naukowców, więc do jego pracy podchodziłbym ostrożnie, pamiętając że to praca "z tezą". Uwaga: wykorzystałem artykuł swojego autorstwa z Wikipedii: Polskie synopsy Ewangelii, uzupełniając o własne opinie, których oczywiście na Wikipedii publikować nie można. :-)
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Księgi mądrościowe Starego Testamentu potrafią zadziwić. Minęło 2500-3000 lat, a ich rady są nadal aktualne. I to bez konieczności przystosowania czy parafrazy. Często jest to mądrość uniwersalna, nie ograniczona czysto religijnie. Na przykład Księga Przysłów zawiera powiedzenia przypisywane Salomonowi i innym mędrcom, ale i też fragmenty mające wspólne źródło z egipskimi naukami Amenemope. Nie powinno to budzić niepokoju; to chyba dobrze, że natchniona księga potwierdza to, co mogłoby się wydawać tylko nauką "ludzką". Nasza mentalność, niezależnie jak długo jesteśmy chrześcijanami każe nam szukać w słowie Bożym konkretnych porad, "jak żyć". No i właśnie w Księdze Przysłów znajdziemy sporo takich porad.
Ten fragment dzisiaj mnie uderzył. Tak się składa, że zwraca się do mnie sporo różnych ludzi z prośbą o pomoc. Nie materialną czy pieniężną, ale związaną z czymś, co obecnie miewa większą wartość. Udzielenie informacji, wysłuchanie, porada. I jak często nie mam na to czasu, mówię: przyjdź później, nie wysłucham teraz twojej historii. Czy na pewno to co akurat robię jest tak bardzo ważne? Czy nie mogę poświęcić tych 10-15 minut? Oczywiście, są granice. "Jeżeli w twojej mocy jest to uczynić". BT4 tłumaczy: "gdy masz możność działania". Rzeczywiście czasami nie możemy. Ale czy to "nie mogę" nie jest aby wymówką i nie oznacza "nie chcę"? Septuaginta czyli wersja grecka Biblii dodaje po tym fragmencie: "... bo nie wiesz co dzień jutrzejszy może ci przynieść" - jutro może już nie być szansy na ten dobry uczynek.
sobota, 24 maja 2008
Jeden z dramatyczniejszych fragmentów Ewangelii Markowej znajdziemy na początku rozdziału szóstego. Jezus powraca do rodzinnego Nazaretu, już otoczony sławą uzdrowiciela i posłańca Bożego.
Nic wielkiego. Tyle cudownie prosty przekład Węcławskiego. Biblia Tysiąclecia i Warszawska mają już częściowo interpretację: "I nie mógł tam zdziałać (dokonać) żadnego cudu". Nie mógł. Ten fragment zawsze przypomina o czymś, co mój kościół określa jako współdziałanie człowieka z łaską. Bez naszej zgody i bez naszej decyzji Jezus nie może nas przemienić. Gdzie jest ten wszechmocny Bóg, którego powstrzymuje zwykła nasza niewiara? Ten Bóg nie chce jednak robić na siłę rewolucji, ten Bóg akceptuje naszą wolność wyboru, czy chcemy iść jego drogami czy raczej swoimi. Od dwóch tysięcy lat przedstawia nam pewną ofertę. Co z nią zrobimy? Tę historię ewangeliczną rzadko przypomina się w kościołach. Jest pewnie czytana raz na trzy lata, kiedy przyjdzie jej pora - i tyle. Za rzadko. Ilu z nas przestało wierzyć, że Jezus jest w stanie zmienić nasze życie, że jest w stanie naprawdę dokonać czegoś wielkiego? Tak jak mieszkańcy Nazeretu. Oni Jezusa znali na codzień, nie mogli więc założyć, że czymś ich jeszcze zaskoczy. Czym nas jeszcze może zaskoczyć? Ile lat minęło od naszego chrztu? Ile lat minęło od pierwszego świadomego wyznania wiary? Czy zredukowaliśmy Jezusa do elementu tradycji? Czy traktujemy go jako odległego suwerena, któremu przekazujemy tylko nasze prośby i nie myślimy jaka ma być NASZA odpowiedź na jego słowa?
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
* inne moje blogi
Biblia w Internecie
Blogi biblijne
Codzienne czytania
O Biblii
O Psalmach
O życiu chrześcijańskim
|