Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
środa, 13 lutego 2008

Czytam od jakiegoś czasu bloga Haderech, czyli droga. Jego autorką jest Polka, która mieszka obecnie w Stanach i jest w trakcie konwersji na judaizm. Z bloga wyziera fascynacja żydowskim narodem - jego historią, kulturą, a przede wszystkim ceremonialem i rytuałami judaizmu. Niewiele tam refleksji religijnej, trochę tak, jakby ktoś został katolikiem z racji nabożeństw majowych i tradycji świątecznych. Ale nie mnie to oceniać, a drogi do Boga bywają rozmaite.

Autorka bloga napisała niedawno w notce Bracia i siostry Hioba o dylemacie, który dotyka wszystkich wierzących Żydów, a który miał swoją tragiczną kulminację podczas II wojny światowej. Dlaczego Bóg nie reaguje na modlitwy milionów Żydów, którzy ginęli w Holokauście?

Jaka jest moja własna odpowiedź na milczenie Boga podczas Szoa? To pytanie powraca do mnie co jakiś czas. Żaden Żyd chyba nie może go uniknąć i każdy musi w którymś momencie udzielić jakiejś odpowiedzi. Każda z nich będzie prowizoryczna, żadna nie będzie ostateczna - w tej sprawie nie ma i nie będzie ostatecznych odpowiedzi.

Chrześcijanie są w o tyle lepszej sytuacji, że znają odpowiedź na to pytanie. Mówi o tym jasno pierwsze zdanie Listu do Hebrajczyków, który zresztą w starszych przekładacy określany był jako "List do Żydów".

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. (Hbr 1,1)

Czy po takiej wypowiedzi Bóg musi jeszcze do nas mówić? Dlaczego kiedyś mówił? Jak pisze św. Jan od Krzyża w "Drodze na górę Karmel".

Główną przyczyną, dla której za dawnego Przymierza tak prorokom, jak i kapłanom dozwalano zapytywać Boga i żądać objawień i znaków, stanowiło to, że wiara się jeszcze dobrze nie ugruntowała. Nie było też Ewangelii, dlatego musieli ludzie zapytywać Boga, i On im odpowiadał czy to przez słowa, widzenia, objawienia, czy też przez obrazy, podobieństwa i inne rodzaje znaków. Wszystko zaś, co Bóg wtedy mówił i działał, obejmowało tajemnice naszej wiary i to, co się jej tyczy i do niej prowadzi.

Dzisiaj, w obecnym okresie łaski, kiedy wiara jest już utwierdzona w Jezusie Chrystusie i już ogłoszone jest prawo Ewangelii, nie ma potrzeby pytać Boga dawnym sposobem, ani też by przemawiał jeszc ze i odpowiadał jak wówczas. Dał On bowiem swego Syna, który jest jedynym Jego Słowem - bo nie posiada innego - i przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz. I nie ma już nic więcej do powiedzenia.

[...]

Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby jeszcze pytać Boga albo pragnąć od Niego jakichś widzeń czy objawień, nie tylko postąpiłby nieroztropnie, lecz również obraziłby Boga, nie mając oczu utkwionych w Chrystusie całkowicie, bez pragnienia jakichś innych nowości.

Mógłby wtedy Bóg powiedzieć: "To jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie". (Droga na górę Karmel, księga II, rozdział 22)

Żydzi kontemplują to "milczenie Boga" przez 2000 lat, kultywując swoje tradycje. Czy kiedyś dojdą do wniosku, że ostateczną wypowiedź Boga przegapili?

Druga rzecz dotyczy cierpienia nawet całego narodu. Chrześcijanie nie muszą pytać o sens cierpienia. Oni wiedzą.

A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich. (Ewangelia Marka 13:9)

I tak było. Chrześcijan na samym początku prześladowali Żydzi. Potem państwo rzymskie. Potem przez długie lata chrześcijanie prześladowali samych siebie, doszukując się heretyków, schizmatyków i chrzcząc "ogniem i mieczem" nawet tych, którzy chrześcijanami być nie chcieli (m.in. właśnie naszych starszych braci w wierze). Nastąpiły wielka schizma, antypapieże, reformacja, coraz większe podziały wewnątrz kościoła. Teraz od co najmniej kilkudziesięciu lat świat chrześcijański bronić się musi przed nawrotem różnie rozumianego pogaństwa. I tak będzie do końca świata. Biblia i nauczanie większości wyznań chrześcijańskich nie pozostawia wątpliwości.

poniedziałek, 11 lutego 2008

Kto z Was zna takie słowo "wiejadło"? Nie widzę nie słyszę.

Ja też nie znam. :-)

Jeśli zajrzycie do słownika PWN - również go tam nie ma. A mimo tego, słowo to nadal pokutuje w popularnych przekładach Biblii i słyszymy je co jakiś czas w niedzielnych czytaniach z Ewangelii według św. Mateusza 3,12, a konkretnie z mowy Jana Chrzciciela, w której ten zapowiada Chrystusa.

Mały przegląd:

Biblia Tysiąclecia, 4ed. (1965/1984)
Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Biblia Warszawska (1975)
W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Biblia Warszawsko-Praska (1997)
Ma On w ręku wiejadło, którym oczyści swe klepisko: ziarno zbierze do spichlerza, a plewy wrzuci do ognia, który nigdy nie gaśnie.

NT w przekł. S. Kowalskiego (1956)
Z wiejadłem w ręku oczyści swe klepisko: pszenicę zbierze do spichrza swego, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.

A wszystko zaczęło się od Biblii Wujka, którą cytuję za wydaniem zmodernizowanym (!) w latach 60.:

A jego wiejadło w ręce jego i wyczyści boisko swoje i zgromadzi pszenicę swą do gumna, plewy zaś spali ogniem nieugaszonym.

Chłopaki tłumaczący BT pojechali na całego. Do wiejadła dołożyli "omłot". Możliwe, że jest to wierne tłumaczenie tekstu greckiego. Ale tak przecież się nie mówi! Ile osób wie co to jest omłot? Ile procent współczesnych czytelników Biblii i ludzi odwiedzających kościoły pracowało kiedykolwiek przy młócce?

W czasach Wujka, były to normalne czynności, normalne słowa - a całe porównanie było zrozumiałe dla ówczesnego czytelnika. Dzisiaj trzeba to przekładać inaczej, chyba że chcemy zachować tekst "podniosły" i tajemniczy. W ten sposób jednak zadamy kłam oryginałowi. Czy Jan Chrzciciel używał bardzo technicznych określeń? Nie. Wszyscy zapewne go rozumieli. Dlatego musimy szukać rozwiązania, które jest zgodne z oryginałem, ale i jednocześnie nie zmusza nas do szukania słownika archaicznej polszczyzny (bo w normalnym - jak wspomniałem wyżej - już takiego słowa nie ma).

Można inaczej to przekładać. Nawet archaiczna Biblia Gdańska (zmodernizowana w XIX wieku) ma "łopatę".

Biblia Gdańska (1632)
Którego łopata jest w ręku jego, a wyczyści bojewisko swoje, i zgromadzi pszenicę swoję do gumna, ale plewy spali ogniem nieugaszonym.

Biblia Poznańska (1974/1975)
W Jego ręku sito do czyszczenia zboża! I oczyści swoje zboże. Ziarno zgromadzi w śpichlerzu, a plewy spali w nie gasnącym ogniu.

Przekład Dosłowny (2002)
w Jego ręku jest przetak i dokładnie wyczyści swoje klepisko, zbierze swoje ziarno do spichrza, plewy natomiast spali w ogniu nieugaszonym.

Przekład Nowego Świata (1997)
Ma on w ręce szuflę do odwiewania i całkowicie oczyści swe klepisko, i zbierze swą pszenicę do spichrza, ale plewy spali ogniem nieugaszonym.

Ksiądz Wolniewicz tłumaczący Ewangelię w Biblii Poznańskiej najbardziej zmodernizował tekst i jako jedyny zrezygnował z "ognia nieugaszonego", który też tchnie XVI-wiecznym dostojeństwem, można to jednak powiedzieć jaśniej.

eXTReMe Tracker