Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
wtorek, 23 lutego 2010

Temat, który zarysowałem kiedyś we wpisie: "Wiejadło - jakie wiejadło?" dotyczy takiego doboru słów i porównań, aby odbiorcy tłumaczenia rozumieli je i potrafili odnieść do swojego życia.

Nie zawsze wystarczy tylko wyjaśnienie słowa czy kontekstu. Co z tego, że przeczytam przypis i będę wszystko wiedział, jeśli będę traktował tekst biblijny jako coś starożytnego, co w ogóle nie ma dla mnie znaczenia?

My, Polacy, należący do kultury i cywilizacji europejskiej mamy całe szczęście wiele punktów wspólnych z realiami czasów biblijnych. Możemy np. nie rozumieć słowa "wiejadło", ale rozumiemy na czym polega praca rolnika.

Są jednak narody, którym jest znacznie trudniej. Polecam dwa artykuły z serwisu Biblijnego Stowarzyszenia Misyjnego o tlumaczeniach dla małych narodów w Afryce:

  • Trudne pytania w procesie tłumaczenia
  • Tłómacz - czyli wyobraźnia gura!

Jak mówić o jeziorze i połowie ludziom, którzy całe życie żyją na pustyni? Albo jak mówić o "sumieniu", w języku, w którym to słowo nie istnieje? Tłumaczenia Biblii są często największym źródłem pisanym w języku, w którym powstały. Zresztą kilkaset lat temu tak właśnie bylo z Biblią Wujka - nie było większego i bardziej popularnego tekstu w języku polskim.

Tłumacz stoi przed niełatwym zadaniem - jak sprawić, aby odbiorcy odebrali tekst w taki sam sposób, jak oryginalni czytelnicy - a jednocześnie, jak nie przekroczyć tej granicy, w której my nie przekazujemy słowa Bożego, a tylko naszą jego interpretację.

eXTReMe Tracker