Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
niedziela, 18 listopada 2007
 
Jeśli nie znajdziemy naszego ulubionego wydania, to może udać się do antykwariatu?
 
Teoretycznie powinno się udać. Setki Biblii zalega i kurzy się w polskich domach - kupione jako prezent, ozdoba półki czy po to "aby była". Nie zagląda się do nich przez całe lata. No i niektóre powinny trafiać w świetnym stanie na antykwaryczne półki.
 
Bogaty spis antykwariatów w wielu miastach  znajdziecie na stronie http://www.antyk-wariat.pl/
 
Warszawskie są tutaj: http://www.antyk-wariat.pl/antykwariaty/12-warszawa
 
Trochę rozczarowują, choć odwiedziłem ich jak dotąd niewiele, szukając raczej tych tańszych. Byłem m.in. w księgarni na Solcu - pełno, pełno, pełno półek z książkami. Podobnie w trzech małych pawilonach przy Słowackiego (z których tak naprawdę jeden - środkowy - jest godny uwagi, jego właściciel *wie* przynajmniej co ma.
 
Lepiej nie liczyć na znalezienie czegoś konkretnego - z Biblii pojawiają się najczęściej stare wydania Biblii Warszawskiej, które nie są przecież żadnym białym krukiem, bo można je spokojnie kupić np. w Towarzystwie Biblijnym. Również dość popularne - i dla niektórych interesujące są wydania Nowego Testamentu w przekładzie Seweryna Kowalskiego z lat 50. Piękny literacki język (choć moim zdaniem już nieco przestarzały) i według biblisty ks. Frankowskiego najbardziej zrozumiale przełożone listy św. Pawła. Przekłady Kowalskiego wydawane masowo przez PAX znalazły się w wielu naszych domach - ale dziś nie są już wznawiane, stanowią więc jakąś wartość.
 
Jeśli nie szukamy czegoś konkretnego, warto mieć oczy otwarte, bo a nuż na coś trafimy ciekawego.
 
środa, 14 listopada 2007

Tym razem w starym przekładzie ks. Eugeniusza Dąbrowskiego (1955, 5 złotych w antykwariacie na warszawskim Solcu, świetny stan) czytam:

Albowiem uczył ich jako ten, który ma władzę, a nie jako ich uczeni w piśmie i faryzeusze. (Mt 7,29). 

Podobny wątek przewija się też na samym początku Ewangelii Markowej. Jakie ma to znaczenie?

Po pierwsze, my trochę tego nie widzimy. Czytamy Ewangelie w oderwaniu od innych pism tamtych czasów. Ja też nie mam czasu aby czytać Flawiusza, ale wierzę autorom opracowań. To nie było tak, że samo pojawienie się Jezusa jako "wędrownego nauczyciela" było jakimś ewenementem. Owszem, byłoby na mazowieckiej wsi sto lat temu. Ale wówczas po wsiach i miasteczkach żydowskich takich nauczycieli krążyło wielu, lakonicznie wspominają o nich kroniki. Zresztą przed samym Jezusem nauczał Jan Chrzciciel - który też miał swoich uczniów, nie wszyscy stali się potem chrześcijanami, istnieli odrębnie podobno jeszcze w 2 wieku. Jednak to Jezus wyróżniał się od tych, którzy nauczali na co dzień. 

Po drugie, bywam czasami na różnych wykładach czy konferencjach. Widać jak na dłoni, czy prezentujący ma sam jakiś związek z tematyką wykładu, czy po prostu mówi nam o teorii, która nigdy go nie dotknęła. Jezus mówił jak ten, który ma władzę. Jako ten, który ustanawia nowe prawo, żyje według niego i do końca je wypełni. Jaka więc pewność musiała bić z jego słów! Nawet podwójnie przełożone (aramejski->grecki->polski) potrafią uderzyć po oczach.

eXTReMe Tracker