Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
sobota, 22 marca 2008

Gdy w Wyznaniu wiary mówimy "wstąpił do piekieł..." mamy na uwadze czas Wielkiej Soboty - dzień głębokiego milczenia i historycznie rzecz ujmując, dzień bolesnej nieobecności. 

(za artykułem Siedem myśli na czas świąt paschalnych )

Niewiele nam mówią ewangeliści o tym, co się działo po śmierci Jezusa. W zasadzie dowiadujemy się tylko o sprawach technicznych. Józef z Arymetei prosi u Piłata o ciało, potem chowa je do grobu, a kobiety przygotowują wonności i olejki, z którymi jednak poczekają aż minie szabat. Co w tym czasie robią apostołowie? Nie wiadomo. Jeszcze w niedzielę, dzień Zmartwychstania siedzieli razem w jakimś domu "zamknięci z obawy przed Żydami". 

Gdyby Ewangelia działa się w Polsce, byłbym w stanie się założyć, że apostołowie siedzą wokół stołu i upijają się, nie patrząc sobie w oczy. Wszystko w kompletnym milczeniu. Koniec.

Gdzie te wszystkie nauki Jezusa o tym, że powróci po trzech dniach? Czy apostołowie mówią sobie: "poczekamy, zobaczymy", czy umacniają się wzajemnie w wierze? Czy mają jeszcze nadzieję?

Działo się to wszystko dwa tysiące lat temu. Gdzie w tym miejsce dla nas? Wielka Sobota to czas na przemyślenie tej straszliwej hipotezy.

1. A co by się działo, gdyby rzeczywiście Bóg przegrał? I to ostatecznie? Gdyby zburzono ostatni kościół i spalono ostatnią Biblię. Gdyby zostało nam tylko się ukrywać przed tymi, którzy nam "udowodnili" że Boga nie ma? Wiele takich momentów było w historii. I dzisiaj są kraje, gdzie za bycie chrześcijanionem grozi śmierć. Co stałoby się z naszą wiarą? Czy poszukamy schronienia czy wzorem tysięcy męczenników powiemy - nie, nie ma mowy, ani kroku dalej, nie wyprzemy się Chrystusa?

2. Co by się działo, gdyby nasza wiara okazała się być oparta na złudzeniach, była "złudzeniem Boga", co próbuje nam wmówić Dawkins i rosnące lobby ateistów? Co, gdybyśmy im uwierzyli i odrzucili Boga? Dokąd wtedy podążymy?  

Wielka Sobota to pytanie o nasze życie bez Boga. Bez Boga, który - jak mogło się wydawać Apostołom - opuścił nas, albo którego my opuściliśmy, albo wyłączyliśmy w ogóle to pytanie z naszej świadomości.

Dodam, że liturgiczne przeżywanie tego dnia w Kościele katolickim jest to dla mnie nieporozumieniem. Najpierw święcenie pokarmów - festiwal ludowy podczas którego w świątyniach rozbrzmiwa wrzask dzieci (zaprowadzonych tu raz na rok), przepychanie się ludzi, chrzęst przesuwanych koszyków i trzask aparatów bo zdjęcie trzeba zrobić. A z przodu - symbol Grobu Pańskiego tonący w tym całym zgiełku. Gdzie tu czas na rozważanie ciszy? Po godzinie 18 kolejny liturgiczny wymysł czyli "Wigilia Paschalna". Apostołowie w sobotę wieczorem siedzieli pogrążeni w rozpaczy, ani im było na myśli cokolwiek świętować.

Może to jest tak, że Kościół boi się ciszy w masowym wydaniu? Powiedzieć ludziom - tak, dzisiaj jest dzień milczenia, zachowujcie post i odwiedzcie świątynię na cichą modlitwę - to za trudne. 

eXTReMe Tracker