Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
sobota, 24 maja 2008

Jeden z dramatyczniejszych fragmentów Ewangelii Markowej znajdziemy na początku rozdziału szóstego. Jezus powraca do rodzinnego Nazaretu, już otoczony sławą uzdrowiciela i posłańca Bożego.

I wyszedł stamtąd, i przychodzi do swojej ojczyzny, a jego uczniowie mu towarzyszą. A kiedy nastał szabat, zaczął nauczać w synagodze; i wielu słuchających zdumiewało się mówiąc: „Skąd mu to przyszło, i co to za mądrość jest mu dana. I takie moce działają przez jego ręce. Czy to nie cieśla, syn Maryi, i brat Jakuba i Józefa i Judy i Szymona? I czy jego siostry nie są tu z nami?” I pogubili się z jego powodu. I powiedział im Jezus: „Prorok jest szanowany, ale nie w swojej ojczyźnie, wśród krewnych i w swoim domu”. I nie mógł tam dokonać nic wielkiego, tyle że paru niemocnym nałożył ręce i uzdrowił. I dziwił się z powodu ich niewiary.

Nic wielkiego. Tyle cudownie prosty przekład Węcławskiego. Biblia Tysiąclecia i Warszawska mają już częściowo interpretację: "I nie mógł tam zdziałać (dokonać) żadnego cudu".

Nie mógł. Ten fragment zawsze przypomina o czymś, co mój kościół określa jako współdziałanie człowieka z łaską. Bez naszej zgody i bez naszej decyzji Jezus nie może nas przemienić.

Gdzie jest ten wszechmocny Bóg, którego powstrzymuje zwykła nasza niewiara? Ten Bóg nie chce jednak robić na siłę rewolucji, ten Bóg akceptuje naszą wolność wyboru, czy chcemy iść jego drogami czy raczej swoimi. Od dwóch tysięcy lat przedstawia nam pewną ofertę. Co z nią zrobimy?

Tę historię ewangeliczną rzadko przypomina się w kościołach. Jest pewnie czytana raz na trzy lata, kiedy przyjdzie jej pora - i tyle. Za rzadko. Ilu z nas przestało wierzyć, że Jezus jest w stanie zmienić nasze życie, że jest w stanie naprawdę dokonać czegoś wielkiego?

Tak jak mieszkańcy Nazeretu. Oni Jezusa znali na codzień, nie mogli więc założyć, że czymś ich jeszcze zaskoczy. Czym nas jeszcze może zaskoczyć? Ile lat minęło od naszego chrztu? Ile lat minęło od pierwszego świadomego wyznania wiary? Czy zredukowaliśmy Jezusa do elementu tradycji? Czy traktujemy go jako odległego suwerena, któremu przekazujemy tylko nasze prośby i nie myślimy jaka ma być NASZA odpowiedź na jego słowa?

I wołają ślepego, mówiąc mu: „Odwagi, wstań, woła cię”. A on zrzucił swój płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus mówi mu na to: „Co chcesz, żebym ci zrobił?” A ślepy powiedział mu: „Rabbuni, żebym przejrzał.” A Jezus mu powiedział: „Odejdź, uratowała cię twoja wiara.” No i przejrzał i poszedł z nim w drogę.

poniedziałek, 12 maja 2008

W komentarzu do poprzedniej notki, Nomad zapytał:

Czy mógłbyś napisać, jak czytałeś? Czy w pojedynczym czytaniu zaglądałeś do kilku Ksiąg? I jeszcze - jak dużo na jeden raz? Korzystałeś może z jakiegoś gotowego planu? Zaglądałeś do osobnego komentarza, słownika?

Kilka odpowiedzi na te pytania.

Biurko, a na nim dwie Biblie i herbata

Tak wyglądało kilka dni temu moje biurko podczas czytania drugiego rozdziału Księgi Izajasza. Zadałem niedawno pytanie na pewnym forum - czy można pić herbatę podczas czytania Pisma - i podobno można! :-) Co więcej, jeśli otworzę piwo, też nie będzie to czymś strasznym, wszak liczy się moja postawa wobec czytanej księgi.

Czy w pojedynczym czytaniu zaglądałeś do kilku Ksiąg?

Nie, staram się skupić na jednej, z wyjątkiem głębszej analizy. Niektóre wydania Biblii (wśród polskich szczególnie Biblia Jerozolimska i Warszawska) mają liczne odniesienia do innych ksiąg, które pomagają zrozumieć dany fragment. Z tego korzystam w zależności od czasu jakim dysponuję.

Na pewno przed rozpoczęciem czytania - gdy tego czasu jest sporo - staram się "wystartować" przy pomocy któregoś z Psalmów. Biorę go albo z jednego z moich ulubionych przekładów (Wójcik, Miłosz, Brandstaetter), albo z Liturgii Godzin na dany dzień.

Jak dużo na jeden raz?

To zależy. Jeśli czytam pierwszy raz, raczej wolno, aby nic nie stracić. Ale z kolei skupianie się na każdym zdaniu sprawia, że traci się bardziej ogólną wizję. Wtedy (i sprawdziło się to doskonale przy listach św. Pawła) czytam szybko jeden czy dwa rozdziały - a potem analitycznie wiersz po wierszu.

Ilościowo - poza 1-2 rozdziały staram się nie wychodzić. Chyba, że fragmenty są dosyć nudne (trudno jest czytać z pełnym skupieniem te wszystkie opisy w Księdze Kapłańskiej), albo - gdy bardzo dobrze znam już dany fragment i wielokrotnie go wcześniej czytałem, wtedy daję się porwać i za jednym razem czytam nawet 4 czy 5 rozdziałów.

Korzystałeś może z jakiegoś gotowego planu?

Tak, to temat zresztą na osobną notkę. Generalnie w tym momencie korzystam z planu codziennej lektury Pisma Świętego przygotowanego przez  Jacka Święckiego. Nie zachowuję jednak w pełni kolejności, którą podaje Święcki, nie stosuję jego rekonstrukcji, no i stosuję inne tempo - zwykle nieco szybciej. 

Zaglądałeś do osobnego komentarza, słownika?

Obecnie przy Starym Testamencie korzystam z Biblii Jerozolimskiej i Biblii Poznańskiej (na powyższym zdjęciu).  Oba te wydania dysponują bardzo bogatym komentarzem (to też chyba widać na zdjęciu - księga Izajasza jest niesamowicie opisana w Poznańskiej), który najczęściej nie pozostawia potrzeby zaglądania do innych wydawnictw.

Pomocniczo korzystam

  • z angielskiej "NIV Study Bible" - również sporo komentarza i to często o charakterze dotyczącym zastosowania danego fragmentu,
  • oraz "The IVP Bible Background: Old Testament" - różne historyczne i kulturowe wyjaśnienia fragmentów biblijnych.

Oba te wydawnictwa kupiłem niedawno na Amazonie i ponieważ są 1) godne polecenia 2) znacznie tańsze niż w Polsce, postaram się je w przyszłości opisać.

22:48, vroobelek
Link Komentarze (4) »
eXTReMe Tracker