Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
wtorek, 21 sierpnia 2007

Po wynalazku druku nastąpiła wkrótce reformacja. No i od XVI wieku aż do czasów dzisiejszych wydania Biblii miały charakter "wyznaniowy". Należało czytać tylko to wydanie, które zaaprobowała wspólnota, do której sie należało.

Protestanci uważali katolickie wydania za zmanipulowane (zresztą i teraz pojawiają się podobne zarzuty wobec np. Biblii Tysiąclecia). Z kolei katolicy - wydania "heretyckiego" nie mogli w zasadzie nawet dotykać. O to, co powiada na ten temat katechizm wydany dokładnie sto lat temu:

P. Czy wolno jest czytać Pismo święte w każdym przekładzie?

O. Wolno jest czytać Pismo święte w takich tylko przekładach, które uzyskały potwierdzenie od Kościoła i zaopatrzone są w objaśnienia od tegoż Kościoła pochwalone.

P. Dlaczego wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół?

O. Wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół dlatego, że on jeden jest prawym stróżem Pisma świętego.

P. Gdzie mamy szukać prawdziwego rozumienia Pisma świętego?

O. Prawdziwego rozumienia Pisma świętego mamy szukać w Kościele katolickim, który jest nieomylnym tłumaczem jego.

P. Co powinien uczynić katolik, gdyby mu wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła?

O. Gdyby komu z katolików wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła, powinien ją natychmiast spalić lub oddać proboszczowi.

P. Dlaczego Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych przez siebie?

O. Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych od siebie dlatego, że nieraz bywają sfałszowane i zawierają błędy, które mogłyby nas zachwiać w wierze świętej. Z tejże przyczyny zabrania Kościół i tych przekładów Pisma świętego, które uzyskały potwierdzenie jego, ale zostały przedrukowane z opuszczeniem objaśnień przez niego pochwalonych.

Katechizm Większy pochwalony i zalecony przez Ojca Św. Piusa X. Przełożył z włoskiego ks. Fas. Lublin 1907, ss. 223-224.
cyt. za stroną http://www.ultramontes.pl/katechizm_o_paleniu.htm

Tak było. Powyższy cytat brzmi niesamowicie archaicznie, wstecznie i wręcz złowrogo. Palenie Biblii! Natychmiast kojarzą się totalitaryzmy XX wieku (choć przykład palenia ksiąg jest też np. w Dziejach Apostolskich). Można jednak zrozumieć autorów katechizmu. Wyrwanie jednego cytatu mogło zamieszać w głowie ciemnemu ludowi owych czasów. Czytając biblię katolicką, ludzie mieli pewność, że niepewne fragmenty są opatrzone komentarzem. Z drugiej strony sam fakt publikowania komentarzy był krytykowany przez protestantów jako manipulacja - do tego tematu nawiążę w przyszłości.

Swoją drogą, nieprawdziwe są pogłoski, jakoby KRK zakazywał w ogóle czytania Biblii, choć tendencje ku temu były.

To się oczywiście zmieniło całkowicie w XX wieku. Nie sądzę, aby dzisiaj ktokolwiek mnie ścigał jako katolika, dlatego, że zaglądam np. do Biblii Gdańskiej. Znajoma baptystka poza Biblią Warszawską - używa Tysiąclatki, choćby dla komentarzy. Serwisy protestanckie takie jak LC Words, cytują Pismo w różnych przekładach.

Przyczyny dla zmiany były dwie:

1. Rozwój krytyki biblijnej - większość kościołów w połowie XX wieku przyjęła tłumaczenie z jednolitego tekstu hebrajskiego i greckiego - i niezależnie, czy tłumaczą protestanci czy katolicy - to korzystają z tego samego wydania np. Nestle/Alanda. Również metody tłumaczenia są podobne.

2. Rozwój ekumenizmu - zamiast szukać w Piśmie "haków" na konkurencyjne wyznanie, kościoły starają się znaleźć interpretację odpowiadającą wszystkim.

Dlatego dzisiaj nie jest już najważniejsze to, jakie wyznanie stworzyło dany przekład. Liczy się raczej jego przeznaczenie. Oczywiście różnice między wydaniami protestanckiemi i katolickimi istnieją, najważniejsza to obecność komentarzy i zastosowany kanon. O czym w następnych notkach.

piątek, 10 sierpnia 2007

Jak widzieliście w poprzedniej notce - polskich przekładów Biblii jest cała masa. Który wybrać? Na początek coś w rodzaju ściągawki. Większość z tych przekładów będę omawiał w przyszłości.

Jeśli szukasz prostego i zrozumiałego języka:
  • NT - Przekład współczesny Towarzystwa Biblijnego (numer jeden!)
  • Biblia Warszawsko-Praska
  • Biblia Paulistów (tylko NT)
  • Biblia Ekumeniczna (na razie tylko NT i Psalmy)
Jeśli szukasz pięknego tłumaczenia literackiego:
  • Księgi Starego i Nowego Przymierza w przekładzie Romana Brandstaettera
  • NT Seweryna Kowalskiego
W przypadku Psalmów szczególnie polecam rewelacyjny, ale ciężko dostępny przekład o. Stanisława Wójcika z roku 1947, napiszę o nim kiedyś.
Jeśli szukasz tłumaczenia dosłownego:
  • Biblia Gdańska (język jest archaiczny - bywają też edycje uwspółcześnione, jednak to przekład oparty na niedokładnych tekstach oryginalnych)
  • Nowa Biblia Gdańska
  • NT w przekładzie dosłownym Ewangelicznego Instytutu Biblijnego
  • Biblia Poznańska (choć nie cała)
  • Polsko-grecki Nowy Testament w przekładzie Wojciechowskiego i Popowskiego
  • Przekłady biblijne Czesława Miłosza
Jeśli szukasz Biblii z obszernymi komentarzami i pomocami naukowymi
  • Biblia Jerozolimska (jest to tekst V wydania Biblii Tysiąclecia z obszernymi komentarzami będącymi przekładem francuskiej Biblii Jerozolimskiej)
  • Biblia Poznańska
  • Biblia Lubelska (to są na razie pojedyncze tomiki, dość drogie jeśli chcielibyśmy kupić wszystkie)
Jeśli szukasz "oficjalnych" tekstów biblijnych, takich jakie słyszysz w kościele:
  • Biblia Warszawska - dla protestantów
  • Biblia Tysiąclecia lub Biblia Jerozolimska - dla katolików
To ostatnie nie jest do końca prawdą, bo:
  • nie wiem czy wszyscy protestanci używają Biblii Warszawskiej (niektórzy chyba obstają przy Biblii Gdańskiej),
  • a w przypadku katolików, czytania mszalne pochodzą z II wydania Biblii Tysiąclecia, obecnie można kupić wydania nowsze: III i V, w których trochę zostało zmienione.
Ciąg dalszy, jak zwykle, nastąpi.
środa, 08 sierpnia 2007

Na blogu tym pragnę omawiać poszczególne przekłady Biblii na język polski - porównywać rozwiązania, język, wskazywać kontrowersje - i przede wszystkim moje wrażenia z lektury danego przekładu. Chcę pomóc w wyborze właściwego przekładu, no i pokazać, że warto czasami korzystać z kilku wydań Biblii.

Ale zacznę od spojrzenia "z góry" na tematykę przekładania Pisma. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z różnic między różnymi wydaniami. "Biblia to biblia", mówią - czym to się ma różnić? I czasami dziwią się, że ich domowy egzemplarz Pisma ma inny tekst, niż ten który słyszą w kościele. Albo że w ich Biblii ... brakuje pewnych ksiąg, które są w innej.

Dla kogoś z podstawową wiedzą jest jednak oczywiste, że Biblia po polsku musi być tłumaczeniem z jakiś języków oryginalnych. No i że można to różnie przetłumaczyć. Ale dlaczego nie ma jednego oficjalnego przekładu? W zasadzie kiedyś był. Do XX wieku w kościele katolickim obowiązywała Wulgata, czyli Pismo Święte po łacinie, a do dyspozycji wiernych po polsku był tylko jeden przekład Jakuba Wujka. W Stanach niektórzy chrześcijanie dotąd przyjmują tylko "Biblię Króla Jakuba". Teraz się to zmieniło.

Pierwsza sprawa to oryginał z którego się tłumaczy. Rzekomy oryginał. Manuskrypty biblijne dotarły do nas w wielu kopiach. Każda inna. Przepisywacze mylili się, dokładali własne wstawki mające ułatwić zrozumienie - albo poprawiali fragmenty wg nich błędne. Jaki był pierwotny tekst? Dzisiaj mamy to już ustalone dość dobrze - istnieją wydania krytyczne tekstów oryginalnych np. Biblia Hebraica Stuttgartensia czy The Greek New Testament (Nestle/Aland) jednak w wielu szczegółach nadal istnieją pytania - dany tekst ma wtedy kilka wariantów...

Druga sprawa - jak tłumaczyć?

Takim pierwszym odruchem byłoby stwierdzenie - jak najbardziej dosłownie! Przecież nie chcemy stracić nic ze znaczenia oryginału!!! Ale możliwe, że właśnie stracimy. Biblia używa jednego słowa w wielu znaczeniach, także przenośnych. To samo słowo przetłumaczone na polski ma już inne znaczenia - inne są też przenośnie. Przykładem niech będzie słowo "ciało", czy "cielesny", którego z lubością używa św. Paweł. Inny jest wreszcie szyk gramatyczny i możliwe formy słów. Język hebrajski nie ma na przykład czasu przyszłego i przeszłego - tylko tryb dokonany i niedokonany (podobno, nie znam hebrajskiego) - ale tu już ogromna trudność: czy w danej wypowiedzi na pewno chodziło o przeszłość, czy o przyszłość? Jeśli dostaniemy przekład słowo-w-słowo, możliwe, że niewiele zrozumiemy.

Jest takie powiedzenie, "przekład jest albo piękny, albo wierny" - przekłady dosłowne mają to do siebie, że są po prostu brzydkie.

A więc może inne podejście, zwane komunikacyjnym, czy też pastoralnym. Taki przekład ma przede wszystkim wypowiadać się w języku zrozumiałym dla odbiorcy. Stosuje się tu zasadę "ekwiwalencji dynamicznej", nie "słowo-w-słowo" - a "myśl-w-myśl". Tłumacz zastanawia się co chciał przekazać autor danej Księgi i stara się to ująć współczesnym językiem.

Ale tu już mamy pole do interpretacji. Bo tłumacze mogą się różnić w rozumieniu znaczenia danego fragmentu.

Co w tym przypadku zrobić? Czy może powinniśmy wszyscy uczyć się języków biblijnych: greckiego, hebrajskiego i aramejskiego? No nie. Po krótkiej nauce zrozumiemy znacznie mniej niż ludzie, którzy całe życie zajmują się tłumaczeniem. Będziemy nawet jeszcze bardziej skołowani - bo zobaczymy wtedy właśnie, że dany fragment można rozumieć w różny sposób.

Co zatem? Trzeba korzystać z przekładów. Przekładów całej Biblii lub Nowego Testamentu na język polski istnieje prawie dwadzieścia!

Są najpierw przekłady historyczne, które powstały w XV i XVII w. W większości zapomniane, do dzisiaj znane i popularne są Biblia Jakuba Wujka i Biblia Gdańska.

XX wiek, a konkretnie druga jego połowa przyniosły całą masę nowych przekładów. Lista, którą przeklejam z Wikipedii, z artykułu Polskie przekłady Biblii, którego jestem współautorem:

Katolickie

  • Nowy Testament w przekładzie Eugeniusza Dąbrowskiego (1949)
  • Nowy Testament w przekładzie Seweryna Kowalskiego (1956)
  • Biblia Tysiąclecia (I wydanie - 1965, potem wydania po rewizjach)
  • Biblia Warszawsko-Praska (1997, Nowy Testament 1975)
  • Biblia Poznańska (1975)
  • Biblia Lubelska (kolejne księgi wydawane od lat 90.)
  • Nowy Testament, Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000 (2000)
  • Biblia Paulistów (Nowy Testament i Psalmy - 2005)

Protestanckie

  • Biblia Warszawska (1975)
  • Słowo Życia (Nowy Testament) - parafraza tekstu Nowego Testamentu (1989)
  • Nowy Testament, Współczesny Przekład (1991)
  • Nowa Biblia Gdańska (lata 90 XX wieku)
  • Biblia Ewangeliczna, Przekład dosłowny (2004)
  • Biblia Ewangeliczna, Przekład literacki (2004)

Są też przekłady takie jak Biblia Ekumeniczna (Nowy Testament i Psalmy - 2001), czy kontrowersyjny projekt Świadków Jehowy: Przekład Nowego Świata (1997).

Tego całego galimatiasu dopełniają wydania specjalistyczne. Hebrajsko-polski Pięcioksiąg, Synopsy Ewangelii i inne.

Jak się w tym wszystkim połapać? Czytać tego bloga. :-)

W następnej notce ściąga, które przekłady warto wybrać.

ps. niektóre linki nie działały, poprawiłem.

wtorek, 07 sierpnia 2007
Znałem wypadki, gdzie to, co pacjent nazywał swym "Bogiem", w rzeczywistości umiejscowione było w lewym górnym kącie sufitu sypialni, albo też w jego własnej głowie lub też w krucyfiksie na ścianie. [...] Musisz w dalszym ciągu pilnować, aby modlił się on do niego, do rzeczy, którą sam powołał do istnienia, nie zaś do Osoby, która jego samego do istnienia powołała.
(C.S. Lewis - Listy starego diabła do młodego, s. 33)

A gdzie jest Twój Bóg? Jak bardzo osoba do której się modlisz(*) jest tworem Twojej wyobraźni? Jak często za "wolę Bożą" uznajesz to, co Tobie po prostu pasuje?

 

 (*) Poprawiłem zdanie, może trochę jaśniej będzie. :-)

 

niedziela, 05 sierpnia 2007

Parę dni temu kupowałem coś w aptece i zwróciłem uwagę na taką reklamę. Kobiecy brzuszek (niczego sobie) i hasło "Dzień dobry, mój płaski brzuszku!" I jakoś od razu skojarzył mi się taki oto fragment z listu do Filipian:

Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić.  (Flp 3,18-19)

Właśnie niedawno w ramach systematycznego czytania NT "przerabiałem" List do Filipian. Kilka notatek z trzeciego rozdziału:

  1. Najważniejsza wartość - poznanie Chrystusa Pana - przy niej wszystko inne to śmieci...
  2. Liczy się to, do czego podążam, nie ma sensu oglądanie się wstecz.
  3. Czy moim Bogiem jest Chrystus czy moje zachcianki?
  4. Gdzie widzę moją ojczyznę? 

No właśnie, gdzie? "Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie.", głosi święty Paweł. Czy to jest taki ideał, przenośnia, czy w ogóle jest osiągalne przyjęcie tej prawdy i życie nią? 

Łatwo jest wypisywać sobie takie myśli. Ale przecież celem czytania Pisma ma nie być tylko interpretacja, ale - może przede wszystkim - zastosowanie! Jak mogę na co dzień "wdrażać" te ideały których uczy Paweł?

Całe szczęście, są też nauki "łatwiejsze" do strawienia. Jak to:

Ale jedno czynię: zapominając o tym, co poza mną, usilnie podążam ku temu, co przede mną, biegnę naprzód po nagrodę w niebie, dokąd wzywa Bóg w Chrystusie Jezusie.

Tadeusz Niwiński w swojej świetnej książce "JA" pisał o chorobie "wykrętactwa", która męczy rzesze Polaków. Coś "się nie da", bo ... i tu litania wymówek mających swoje korzenie w przeszłości. Tymczasem święty Paweł mówi o tym, aby przeszłość odciąć - że najważniejsze jest to, do czego zmierzamy. I żadna wpadka na naszej drodze nie powinna nas zatrzymać.

Krzepiące to. 

Dla tych, którzy nie mają Nowego Testamentu pod ręką: link do Biblii Tysiąclecia (niestety tłumacze się nie popisali, zdania wieeeeelokrotnie złożone trudno zrozumieć), link do Biblii Poznańskiej.

eXTReMe Tracker