Biblia, Nowy Testament, Stary Testament, polskie przekłady, przemyślenia.
Kategorie: Wszystkie | Przekłady Biblii | Przemyślenia | Psalmy
RSS
poniedziałek, 29 października 2007

Pierwotnie księgi biblijne nie były czytane po cichu - recytowano je głośno. Tego nam brakuje. Przyznam, że często patrzę w ten tekst i patrzę - i nie rozumiem do końca, a gdy usłyszę: wszystko staje się jasne.

Zebrałem tutaj informacje o dostępnych nagraniach Biblii, czy to do ściągnięcia czy do kupienia.

Współczesny przekład NT (1991) w świetnym wykonaniu Ksawerego Jasieńskiego.
http://www.audioscriptures.org/files/0157/NT/NT.html - tu można odsłuchać online...
http://www.tryktjek.dk/Slavek/Nowy_Testament_Biblia_Warszawska_mp3/index.html - a tu można ściągnąć MP3 (katalog błędnie nazwany, bo to NIE JEST Biblia Warszawska)

Biblia Tysiaclecia w MP3
http://www.tryktjek.dk/Slavek/Nowy_Testament_Biblia_Tysiaclecia_mp3/ - czyta lektor, całkiem nieźle, rozbicie na rozdziały
http://www.tryktjek.dk/Slavek/Stary_Testament_Biblia_Tysiaclecia_mp3/ - to niestety czyta robot, nie nadaje się do słuchania

Tutaj po zarejestrowaniu można ściągnąć całą Biblię Tysiąclecia w rozbiciu na rozdziały: w opracowaniu Polskiego Związku Niewidomych, czytają różni lektorzy:
http://www.audioksiazki.org/
(nie wiem jak z legalnością, ale w sprzedaży tych nagrań i tak nie ma).

Biblia Warszawsko-Praska w tłumaczeniu bp Romaniuka, ale nie cała jeszcze.
http://www.audiobiblia.pl/ - można kupić CD. Zestaw z jedną księgą (2-3CD) kosztuje 15 zł.

No, a tutaj nagrania Ewangelii i dziejów Apostolskich w pięknym przekładzie Romana Brandstaettera, czytane przez wybitnych aktorów
http://www.dobranowina.com/ - też można kupić CD - jedna ewangelia (2-3CD) kosztuje 20-30 zł.

I kolejne nagrania Tysiąclatki czytane przez aktorów
Ewangelie na CD (120 zł)
Dzieje Apostolskie, Listy, Apokalipsa na CD
  (130 zł)

22:19, vroobelek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2007

Problem z pozoru wyssany z palca: idziemy do księgarni i kupujemy! To niestety nie jest zawsze możliwe.

Bo możemy mieć następujące wymagania:

  • chcemy porównać przed zakupem różne przekłady biblijne (a jest ich sporo),
  • szukamy konkretnego wydania, np. kieszonkowego lub przeciwnie - z dużym drukiem,
  • interesujemy się przekładami Biblii na języki obce.

Największe księgarnie "ogólne" w Warszawie: Empik oraz Traffic rozczarowują. Ich wybór jest bardzo skromny. Może jedno wydanie Biblii Tysiąclecia, Poznańskiej i trochę ekskluzywnych (cena powyżej 100 złotych) tomów z "Prymasowskiej Serii Biblijnej". 

Gdzie więc najlepiej pójść? W Warszawie polecam księgarnię Towarzystwa Biblijnego. Znajduje się ona na ulicy Marszałkowskiej 15A (między Trasą Łazienkowską i placem Unii Lubelskiej). Godziny otwarcia księgarni: on. - pt.: 10.00 - 18.00, sob.: 10.00 - 14.00.

Na stronie TB można obejrzeć cennik. W księgarni znajdują się wyłącznie wydania Biblii oraz literatura biblijna. Znajdziemy tam ze 20-30 wydań polskich, w tym kilkanaście wersji Bibli Warszawskiej, której TB jest wydawcą. Szczególnie polecam niedostępny gdzie indziej Nowy Testament - Współczesny Przekład z 1991 - cena zaledwie 5 lub 10 złotych. Są też wydania nieco kuriozalne jak "Nowy Testament - wydanie dla sportowców" - jest to zwykły NT w wersji Biblii Tysiąclecia lub Warszawskiej (nie pamiętam), z wkładką na końcu zawierajacą wywiady ze sportowcami. Po takiej nazwie spodziewałbym się np. komentarza przeznaczonego dla ludzi uprawiających sport. 

Są też dziesiątki przekładów na angielski, niemiecki, również na języki bardziej egzotyczne, np. albański. Tu jednak trzeba przygotować się na wydatek powyżej 50 złotych.

W księgarni nigdy nie widziałem tłumów, można spokojnie obejrzeć różne wydania - niestety nie ma gdzie usiąść.

 

czwartek, 18 października 2007

Ewangelia z ostatniej niedzieli niezwykłą wagę przywiązuje do używanych słów:

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: "Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami". Na ich widok rzekł do nich: "Idźcie, pokażcie się kapłanom". A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec". Do niego za rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła". (Łk 17,11-19, tekst liturgiczny na podstawie Biblii Tysiąclecia)

Ewangelista używa zamiennie słów "oczyszczony" i "uzdrowiony". Dlaczego? Jaka jest różnica?

Wyjaśnia to w swoim komentarzu ojciec Augustyn Pelanowski:

Prawdziwa wdzięczność uzyskuje więcej niż błaganie. Tylko jeden z dziesięciu trędowatych oddał nieudawaną chwałę Bogu i dlatego został uzdrowiony, a nie tylko oczyszczony. Pozostali umieli błagać, ale nie umieli być wdzięczni. Pomiędzy oczyszczeniem a uzdrowieniem jest poważna różnica, jak pomiędzy uzyskaniem tylko rozgrzeszenia a uwolnieniem z nałogu.

Taka gra słów oczyszczony-uzdrowiony występuje w greckim oryginale i większości przekładów do których zajrzałem (Biblia Tysiąclecia, Warszawska, Gdańska itd.)

Wyjątkiem, który mnie bardzo zaskoczył jest Biblia Poznańska. 

W drodze do Jeruzalem przechodził przez Samarię i Galileę. Kiedy wchodził do pewnej wsi, zabiegło Mu drogę dziesięciu trędowatych, którzy stanęli z daleka i zawołali: - Jezusie, Nauczycielu, zmiłuj się nad nami! Powiedział im: - Pokażcie się kapłanom! I w drodze zostali oczyszczeni. A jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, powrócił, wielbiąc głośno Boga, i upadł do Jego stóp, dziękując Mu. Był to Samarytanin. Jezus odpowiedział: - Czyż nie dziesięciu zostało uzdrowionych? Gdzież jest dziewięciu? Żaden nie wrócił, aby uwielbić Boga, tylko ten cudzoziemiec? A jemu powiedział: - Wstań, idź, wiara twoja cię uzdrowiła.

W Łk 17,17 mamy "uzdrowionych", a nie "oczyszczonych", co uniemożliwia taką interpretację jaką cytowałem z Pelanowskiego. 

Prawdopodobnie tłumacz się "walnął", nie zauważył różnicy między dwoma słowami i w ten sposób odbiegł od tekstu greckiego. Podobnie wynika to z komentarza, gdzie słowa "oczyszczenie" brakuje. Oczywiście nie sądzę, aby to było celowe przekłamanie - może zresztą w nowym wydaniu Poznańskiej zostało poprawione (mam poprzednie). Ale to pokazuje, że nie wolno czytając Biblię opierać się na jednym tylko przekładzie.

wtorek, 16 października 2007

Spoglądamy na grube tomy naszych Biblii. Ile tak naprawdę zajmie ich przeczytanie od deski do deski? Popularne plany czytania Biblii dają na to rok, dwa lub trzy lata.

A co, gdybyśmy czytali Biblię na głos i bez przerwy? Postanowiłem to dzisiaj sprawdzić na swojej kolekcji MP3 z nagraniami Biblii Tysiąclecia.

Otóż cała Biblia czytana na głos trwa 98 godzin. Czyli niemal dokładnie cztery doby. Czytając na głos 8 minut dziennie, "załatwimy" całość w ciągu dwóch lat. Oczywiście te 8 minut to w praktyce więcej, bo jeszcze trzeba zajrzeć do komentarzy, trochę nad przeczytanym fragmentem pomyśleć, przeczytać go wielokrotnie. Przez niektóre księgi przechodzę jak burza (nie ma co się zastanawiać nad technicznymi opisami składania ofiar w Księdze Kapłańskiej), a przez inne powoli, niemal werset po wersecie - tak jest np. z listami Pawłowymi.

Nowy Testament trwa tylko 21 godzin, czyli zaledwie 1/5 całej Biblii. Kolejno:

  • Ewangelie (10 godzin),
  • Dzieje Apostolskie (2,5 godziny)
  • Listy (7 godzin),
  • Apokalipsa (1,5 godziny)

Gdy sobie to kiedyś policzyłem, wynik mnie zaszokował. Wiem, że nas chrześcijan obowiązuje Nowe Przymierze. Ale że Nowy Testament opiera się na Starym - trzeba przyjąć, że opiera się na czterokrotnie większej podstawie.

Tam mamy najpierw Pięcioksiąg, czyli Torę, podstawę starotestamentalnej wiary: 16 godzin. Księgi historyczne - Jozue, Sędziowie, Księgi Samuela i Królewskie - kolejne 13 godzin. Dzieło "Kronikarza" czyli księgi Kronik oraz Ezdrasza i Nehemiasza to 7 godzin.

Kolejna potężna dawka to czterech Proroków Większych - Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel i Daniel: 14 godzin. Dwunastu proroków mniejszych to rzeczywiście mniej do czytania, bo tylko 3 godziny.

Księgi dydaktyczne: Hiob, Przysłów, Kohelet, Pieśń nad Pieśniami to 6 godzin, ale przecież tego nie da się czytać ciurkiem. Księga Psalmów - kolejne 6 godzin, ale każdy do przemodlenia przez długie godziny.

Są wreszcie czytane przez prawosławnych i katolików księgi deuterokanoniczne - kolejne 12 godzin, z potężną Księgą Syracha (4 godziny).

Jeszcze nie przeczytałem całej Biblii. Po ponad roku jestem dopiero po 1/4 drogi! Mam na myśli czytanie dokładne, słowo po słowie, bo tak ogólnie wiem co i gdzie. Choć znam już większość Nowego Testamentu, to nadal przede mną długa droga, której oczekuję z podnieceniem właściwym odkrywcy. Co jeszcze się kryje w Księdze Ksiąg? Co jeszcze kryje Stary Testament? 3/4 Biblii czeka.

18:50, vroobelek
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 października 2007

Na forum poświęconym Nokii 9300 (moja najnowsza zabawka) pewien człowiek szuka tekstów polskich przekładów Biblii , które mógłby legalnie przerobić do formatu programu Olive Bible Reader. Na razie znalazł tylko starą Biblię Gdańską, która jest dostępna na licencji Public Domain.

Swoją drogą uważam to za skandal, że chcąc mieć Biblię na telefonie komórkowym, muszę ją albo piracić, albo przerabiać samodzielnie, co też w praktyce oznacza piracenie. Czy Biblię można ukraść, oczywiście nie, tylko przekład - do którego ktoś ma prawa. Daleko nasi wydawcy odeszli od maksymy "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!". Jasne, to kosztuje: zgromadzić tłumaczy, zapłacić za redakcję i korektę, wydrukować i wypuścić papierowe wydanie. Ale co z tymi, którzy nie chcą kupować grubych tomów?

W momencie wydania wersji papierowej wydawcy zapominają o możliwych wykorzystaniach ich dzieła. Biblię Tysiąclecia można kupić na CD, można też kupić program E-Biblia, który zawiera - legalnie - kilka przekładów, niestety wygodą ustępuje wielu innym.

A jeśli chcę tekst biblijny dostosować do posiadanego programu lub urządzenia? Ano trzeba się kontaktować z właścicielami praw autorskich do tekstów przekładów i z nimi rozmawiać.

Poniżej odpowiedź, jakiej udzieliłem na forum Nokii, może się komuś przyda.

Najlepiej chyba spróbować z tymi wydaniami, które mają charakter niekomercyjny i są robione w zasadzie przez amatorów:
- Nowa Biblia Gdańska
- Biblia Ewangeliczna - przekład dosłowny i literacki.

Co do tych bardziej oficjalnych:
- Słowo Życia (Nowy Testament) - to robili jacyś zielonoświątkowcy czy baptyści - generalnie z mniejszą organizacją łatwiej się dogadać.
- Biblia Warszawsko-Praska - bp Romaniuk zgodził się np. na publikację jego wydania jako moduł Sword, może i się zgodzi na Olivetree, ale tu już trzeba do diecezji uderzać
- Przekład Nowego Świata - tu jest spora szansa, ale to przekład Świadków Jehowy i nie wiem czy jesteś zainteresowany jego propagowaniem.

Mniejsze szanse:
- Biblia Poznańska - nie sądzę, bo sprzedawali m.in. elektroniczną wersję swojego NT
- Biblia Tysiąclecia - podobnie
- Biblia Warszawska i Ekumeniczna --- możesz spróbować z wydawcą: Towarzystwo Biblijne w Polsce, ale cienko to widzę, w końcu oni żyją ze sprzedaży tych wydań.

poniedziałek, 10 września 2007
Jedna z kluczowych koncepcji którą porusza współczesna psychologia rozwoju osobistego (np. Nathaniel Branden) dotyczy świadomości tego co się wokół nas dzieje i akceptacji tego. Można tę naukę streścić jednym zdaniem:

Rzeczywistość jest jaka jest.

I to - niezależnie czy nam się to podoba czy nie. Należy zaakceptować w pełni to co widzimy, bo można się mamić, szukać wymówek - ale to rzeczywistości nie zmieni.

Ta prawda pomaga mi przy czytaniu Pisma. A może nie tyle pomaga co otrzeźwia.

Są w Biblii fragmenty niewygodne. To te fragmenty Ewangelii, w których Jezus grozi różnymi karami, przypominając, że Bóg jest nie tylko miłosierny, ale i sprawiedliwy. Albo wysokie wymogi moralne dla chrześcijanina - np. wyliczanie przez św. Pawła różnych wykroczeń, pod które ewidentnie podpadam. Czy też starotestamentalny obraz Boga, jak inny od tego co widzimy w NT.

I mamy kilka możliwości.
  • Możemy "winić" autorów Biblii, że napisali tak a nie inaczej. Stąd bliska droga do podważenia natchnienia Pisma, dlatego że "jak oni mogli"!
  • Możemy szukać pomocy w krytyce biblijnej, hermeneutyce, historii form i redakcji. Czasami znajdziemy - i słusznie.
  • Możemy pójść dalej i szukać na siłę interpretacji, które nam odpowiadają (i potem powstają "kościoły" "błogosławiące" "małżeństwa" "kochających inaczej")
  • Możemy wreszcie przyjąć, że rzeczywistość jest jaka jest. Jeśli tak jest napisane i nie możemy inaczej tego rozumieć - to znaczy że tak jest.
Że naprawdę idzie się do piekła za to i za to. Że naprawdę należy żyć tak, a tak.

Że Bóg naprawdę jest taki.

I naprawdę, cokolwiek na ten temat byśmy sądzili, tego faktu nie zmieni.
poniedziałek, 03 września 2007

We "Wprowadzeniu do lektury Pisma Świętego" ks. Michał Bednarz przytacza następujący fragment rozmowy między T.F. Lawrence'm, a pewnym Arabem, niemalże wyjętym z kart biblijnych.

Dlaczego wy, ludzie Zachodu, chcecie wszystko wiedzieć? Za garstką naszych gwiazd my widzimy Boga, którego nie ma za waszym milionem. Chłopcy, my znamy tylko nasze plemienne tereny, nasze wielbłądy i nasze kobiety. Reszta i cała chwała należy do Boga. Jeżeli celem wiedzy ma być tylko liczenie nowych gwiazd, to radujmy się naszą głupotą.

Celem studiowania Pisma nie może być tylko zdobycie informacji. Głównym celem ma być odniesienie tych informacji do naszego życia i zastosowanie. Bednarz pisze:

Mądrość w znaczeniu biblijnym to pewna wiedza, z któej wynika postępowanie - "aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu" (2Tm 3,17)

Czy wolno jednak usprawiedliwić pięć godzin siedzenia nad jednym wersetem? Wolno. Wyobraźmy sobie dziewczynę, która dostaje list od chłopaka. Chodzi wszędzie z tym listem, czyta go wielokrotnie, z każdego słowa stara się wysnuć jego znaczenie, bo wie że choć chłopak pisze lapidarnie, to za tymi słowami kryje się jego miłość do niej. Ktoś określił Biblię jako "list miłosny" od Boga do nas. Jeśli potraktujemy to określenie z należytą powagą, czy może dziwić, że chcemy jak najlepiej poznać to, co Bóg przez kolejne strony Pisma chce do nas powiedzieć?

wtorek, 21 sierpnia 2007

Po wynalazku druku nastąpiła wkrótce reformacja. No i od XVI wieku aż do czasów dzisiejszych wydania Biblii miały charakter "wyznaniowy". Należało czytać tylko to wydanie, które zaaprobowała wspólnota, do której sie należało.

Protestanci uważali katolickie wydania za zmanipulowane (zresztą i teraz pojawiają się podobne zarzuty wobec np. Biblii Tysiąclecia). Z kolei katolicy - wydania "heretyckiego" nie mogli w zasadzie nawet dotykać. O to, co powiada na ten temat katechizm wydany dokładnie sto lat temu:

P. Czy wolno jest czytać Pismo święte w każdym przekładzie?

O. Wolno jest czytać Pismo święte w takich tylko przekładach, które uzyskały potwierdzenie od Kościoła i zaopatrzone są w objaśnienia od tegoż Kościoła pochwalone.

P. Dlaczego wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół?

O. Wolno jest czytać Pismo święte tylko w przekładach uznanych przez Kościół dlatego, że on jeden jest prawym stróżem Pisma świętego.

P. Gdzie mamy szukać prawdziwego rozumienia Pisma świętego?

O. Prawdziwego rozumienia Pisma świętego mamy szukać w Kościele katolickim, który jest nieomylnym tłumaczem jego.

P. Co powinien uczynić katolik, gdyby mu wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła?

O. Gdyby komu z katolików wpadła w ręce Biblia heretycka lub niepotwierdzona od Kościoła, powinien ją natychmiast spalić lub oddać proboszczowi.

P. Dlaczego Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych przez siebie?

O. Kościół zabrania Biblii heretyckich lub niepotwierdzonych od siebie dlatego, że nieraz bywają sfałszowane i zawierają błędy, które mogłyby nas zachwiać w wierze świętej. Z tejże przyczyny zabrania Kościół i tych przekładów Pisma świętego, które uzyskały potwierdzenie jego, ale zostały przedrukowane z opuszczeniem objaśnień przez niego pochwalonych.

Katechizm Większy pochwalony i zalecony przez Ojca Św. Piusa X. Przełożył z włoskiego ks. Fas. Lublin 1907, ss. 223-224.
cyt. za stroną http://www.ultramontes.pl/katechizm_o_paleniu.htm

Tak było. Powyższy cytat brzmi niesamowicie archaicznie, wstecznie i wręcz złowrogo. Palenie Biblii! Natychmiast kojarzą się totalitaryzmy XX wieku (choć przykład palenia ksiąg jest też np. w Dziejach Apostolskich). Można jednak zrozumieć autorów katechizmu. Wyrwanie jednego cytatu mogło zamieszać w głowie ciemnemu ludowi owych czasów. Czytając biblię katolicką, ludzie mieli pewność, że niepewne fragmenty są opatrzone komentarzem. Z drugiej strony sam fakt publikowania komentarzy był krytykowany przez protestantów jako manipulacja - do tego tematu nawiążę w przyszłości.

Swoją drogą, nieprawdziwe są pogłoski, jakoby KRK zakazywał w ogóle czytania Biblii, choć tendencje ku temu były.

To się oczywiście zmieniło całkowicie w XX wieku. Nie sądzę, aby dzisiaj ktokolwiek mnie ścigał jako katolika, dlatego, że zaglądam np. do Biblii Gdańskiej. Znajoma baptystka poza Biblią Warszawską - używa Tysiąclatki, choćby dla komentarzy. Serwisy protestanckie takie jak LC Words, cytują Pismo w różnych przekładach.

Przyczyny dla zmiany były dwie:

1. Rozwój krytyki biblijnej - większość kościołów w połowie XX wieku przyjęła tłumaczenie z jednolitego tekstu hebrajskiego i greckiego - i niezależnie, czy tłumaczą protestanci czy katolicy - to korzystają z tego samego wydania np. Nestle/Alanda. Również metody tłumaczenia są podobne.

2. Rozwój ekumenizmu - zamiast szukać w Piśmie "haków" na konkurencyjne wyznanie, kościoły starają się znaleźć interpretację odpowiadającą wszystkim.

Dlatego dzisiaj nie jest już najważniejsze to, jakie wyznanie stworzyło dany przekład. Liczy się raczej jego przeznaczenie. Oczywiście różnice między wydaniami protestanckiemi i katolickimi istnieją, najważniejsza to obecność komentarzy i zastosowany kanon. O czym w następnych notkach.

piątek, 10 sierpnia 2007

Jak widzieliście w poprzedniej notce - polskich przekładów Biblii jest cała masa. Który wybrać? Na początek coś w rodzaju ściągawki. Większość z tych przekładów będę omawiał w przyszłości.

Jeśli szukasz prostego i zrozumiałego języka:
  • NT - Przekład współczesny Towarzystwa Biblijnego (numer jeden!)
  • Biblia Warszawsko-Praska
  • Biblia Paulistów (tylko NT)
  • Biblia Ekumeniczna (na razie tylko NT i Psalmy)
Jeśli szukasz pięknego tłumaczenia literackiego:
  • Księgi Starego i Nowego Przymierza w przekładzie Romana Brandstaettera
  • NT Seweryna Kowalskiego
W przypadku Psalmów szczególnie polecam rewelacyjny, ale ciężko dostępny przekład o. Stanisława Wójcika z roku 1947, napiszę o nim kiedyś.
Jeśli szukasz tłumaczenia dosłownego:
  • Biblia Gdańska (język jest archaiczny - bywają też edycje uwspółcześnione, jednak to przekład oparty na niedokładnych tekstach oryginalnych)
  • Nowa Biblia Gdańska
  • NT w przekładzie dosłownym Ewangelicznego Instytutu Biblijnego
  • Biblia Poznańska (choć nie cała)
  • Polsko-grecki Nowy Testament w przekładzie Wojciechowskiego i Popowskiego
  • Przekłady biblijne Czesława Miłosza
Jeśli szukasz Biblii z obszernymi komentarzami i pomocami naukowymi
  • Biblia Jerozolimska (jest to tekst V wydania Biblii Tysiąclecia z obszernymi komentarzami będącymi przekładem francuskiej Biblii Jerozolimskiej)
  • Biblia Poznańska
  • Biblia Lubelska (to są na razie pojedyncze tomiki, dość drogie jeśli chcielibyśmy kupić wszystkie)
Jeśli szukasz "oficjalnych" tekstów biblijnych, takich jakie słyszysz w kościele:
  • Biblia Warszawska - dla protestantów
  • Biblia Tysiąclecia lub Biblia Jerozolimska - dla katolików
To ostatnie nie jest do końca prawdą, bo:
  • nie wiem czy wszyscy protestanci używają Biblii Warszawskiej (niektórzy chyba obstają przy Biblii Gdańskiej),
  • a w przypadku katolików, czytania mszalne pochodzą z II wydania Biblii Tysiąclecia, obecnie można kupić wydania nowsze: III i V, w których trochę zostało zmienione.
Ciąg dalszy, jak zwykle, nastąpi.
środa, 08 sierpnia 2007

Na blogu tym pragnę omawiać poszczególne przekłady Biblii na język polski - porównywać rozwiązania, język, wskazywać kontrowersje - i przede wszystkim moje wrażenia z lektury danego przekładu. Chcę pomóc w wyborze właściwego przekładu, no i pokazać, że warto czasami korzystać z kilku wydań Biblii.

Ale zacznę od spojrzenia "z góry" na tematykę przekładania Pisma. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z różnic między różnymi wydaniami. "Biblia to biblia", mówią - czym to się ma różnić? I czasami dziwią się, że ich domowy egzemplarz Pisma ma inny tekst, niż ten który słyszą w kościele. Albo że w ich Biblii ... brakuje pewnych ksiąg, które są w innej.

Dla kogoś z podstawową wiedzą jest jednak oczywiste, że Biblia po polsku musi być tłumaczeniem z jakiś języków oryginalnych. No i że można to różnie przetłumaczyć. Ale dlaczego nie ma jednego oficjalnego przekładu? W zasadzie kiedyś był. Do XX wieku w kościele katolickim obowiązywała Wulgata, czyli Pismo Święte po łacinie, a do dyspozycji wiernych po polsku był tylko jeden przekład Jakuba Wujka. W Stanach niektórzy chrześcijanie dotąd przyjmują tylko "Biblię Króla Jakuba". Teraz się to zmieniło.

Pierwsza sprawa to oryginał z którego się tłumaczy. Rzekomy oryginał. Manuskrypty biblijne dotarły do nas w wielu kopiach. Każda inna. Przepisywacze mylili się, dokładali własne wstawki mające ułatwić zrozumienie - albo poprawiali fragmenty wg nich błędne. Jaki był pierwotny tekst? Dzisiaj mamy to już ustalone dość dobrze - istnieją wydania krytyczne tekstów oryginalnych np. Biblia Hebraica Stuttgartensia czy The Greek New Testament (Nestle/Aland) jednak w wielu szczegółach nadal istnieją pytania - dany tekst ma wtedy kilka wariantów...

Druga sprawa - jak tłumaczyć?

Takim pierwszym odruchem byłoby stwierdzenie - jak najbardziej dosłownie! Przecież nie chcemy stracić nic ze znaczenia oryginału!!! Ale możliwe, że właśnie stracimy. Biblia używa jednego słowa w wielu znaczeniach, także przenośnych. To samo słowo przetłumaczone na polski ma już inne znaczenia - inne są też przenośnie. Przykładem niech będzie słowo "ciało", czy "cielesny", którego z lubością używa św. Paweł. Inny jest wreszcie szyk gramatyczny i możliwe formy słów. Język hebrajski nie ma na przykład czasu przyszłego i przeszłego - tylko tryb dokonany i niedokonany (podobno, nie znam hebrajskiego) - ale tu już ogromna trudność: czy w danej wypowiedzi na pewno chodziło o przeszłość, czy o przyszłość? Jeśli dostaniemy przekład słowo-w-słowo, możliwe, że niewiele zrozumiemy.

Jest takie powiedzenie, "przekład jest albo piękny, albo wierny" - przekłady dosłowne mają to do siebie, że są po prostu brzydkie.

A więc może inne podejście, zwane komunikacyjnym, czy też pastoralnym. Taki przekład ma przede wszystkim wypowiadać się w języku zrozumiałym dla odbiorcy. Stosuje się tu zasadę "ekwiwalencji dynamicznej", nie "słowo-w-słowo" - a "myśl-w-myśl". Tłumacz zastanawia się co chciał przekazać autor danej Księgi i stara się to ująć współczesnym językiem.

Ale tu już mamy pole do interpretacji. Bo tłumacze mogą się różnić w rozumieniu znaczenia danego fragmentu.

Co w tym przypadku zrobić? Czy może powinniśmy wszyscy uczyć się języków biblijnych: greckiego, hebrajskiego i aramejskiego? No nie. Po krótkiej nauce zrozumiemy znacznie mniej niż ludzie, którzy całe życie zajmują się tłumaczeniem. Będziemy nawet jeszcze bardziej skołowani - bo zobaczymy wtedy właśnie, że dany fragment można rozumieć w różny sposób.

Co zatem? Trzeba korzystać z przekładów. Przekładów całej Biblii lub Nowego Testamentu na język polski istnieje prawie dwadzieścia!

Są najpierw przekłady historyczne, które powstały w XV i XVII w. W większości zapomniane, do dzisiaj znane i popularne są Biblia Jakuba Wujka i Biblia Gdańska.

XX wiek, a konkretnie druga jego połowa przyniosły całą masę nowych przekładów. Lista, którą przeklejam z Wikipedii, z artykułu Polskie przekłady Biblii, którego jestem współautorem:

Katolickie

  • Nowy Testament w przekładzie Eugeniusza Dąbrowskiego (1949)
  • Nowy Testament w przekładzie Seweryna Kowalskiego (1956)
  • Biblia Tysiąclecia (I wydanie - 1965, potem wydania po rewizjach)
  • Biblia Warszawsko-Praska (1997, Nowy Testament 1975)
  • Biblia Poznańska (1975)
  • Biblia Lubelska (kolejne księgi wydawane od lat 90.)
  • Nowy Testament, Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000 (2000)
  • Biblia Paulistów (Nowy Testament i Psalmy - 2005)

Protestanckie

  • Biblia Warszawska (1975)
  • Słowo Życia (Nowy Testament) - parafraza tekstu Nowego Testamentu (1989)
  • Nowy Testament, Współczesny Przekład (1991)
  • Nowa Biblia Gdańska (lata 90 XX wieku)
  • Biblia Ewangeliczna, Przekład dosłowny (2004)
  • Biblia Ewangeliczna, Przekład literacki (2004)

Są też przekłady takie jak Biblia Ekumeniczna (Nowy Testament i Psalmy - 2001), czy kontrowersyjny projekt Świadków Jehowy: Przekład Nowego Świata (1997).

Tego całego galimatiasu dopełniają wydania specjalistyczne. Hebrajsko-polski Pięcioksiąg, Synopsy Ewangelii i inne.

Jak się w tym wszystkim połapać? Czytać tego bloga. :-)

W następnej notce ściąga, które przekłady warto wybrać.

ps. niektóre linki nie działały, poprawiłem.

1 , 2 , 3 , 4 , 5
eXTReMe Tracker